Tryb sceniczny
Zmęczenie Anioła Stróża
Biel odpłynęła ze skrzydeł
Jak krew z zaciśniętej pięści
Trzeba wytchnienia dać chwilę
Trzeba by skrzydła odwiesić
Zostały na zmiętej szacie
Ślady po dobrych chęciach
Tak trwają w nas uparcie
Chęci by ludzi uświęcać
Dobranoc
Anioły także kiedyś muszą spać
Dobranoc
Anioły także kiedyś muszą spać
Mój mały brat gipsowy
Stoi w parku przy alei
Dranie skrzydła mu złamali
Gdyby mogli nożem by go pchnęli
Tyle złości w was i dla was
Że anioły tylko płaczą
Czas jak mrok nikczemny zapadł
I złe znaki się w was znaczą
Dobranoc
Anioły także kiedyś muszą spać
Ramię ustaje od miecza
A tarcza nie nadąża z osłoną
Słabość - słabość człowiecza
Więc skrzydła cierpną pod zbroją
Tyle złości w was i dla was
Że anioły tylko płaczą
Czas jak mrok nikczemny zapadł
I złe znaki się w was znaczą
Dobranoc
Anioły także kiedyś muszą spać