Tryb sceniczny
Doprawdy niczego nie żal
Przede mną
Rozproszona tobą ciemność
Cisza taka której świat nie słyszał
Doznań deszcz magicznym dreszczem
Ciszy w ucho szemrze
Jeszcze, jeszcze
Maestro dłonie wzniósł ku górze
Czegoś nie było ma się stać
Z wibracji w żyłach schodzi miłość
Chce grać
Bladolicość milczenia
Ta wibracja odmienia
Na przejrzystość nagłą w mroku sal
W dojrzewaniu pejzaży
Tak nam dzisiaj do twarzy
I doprawdy niczego nie żal
Przede mną…
Dostrajasz lgnącą delikatność
Do chwili wyższej niż spełnienie
I w dwojgu nas dojrzewa jasność
Jednomgnienie
Bladolicość milczenia…
Przede mną
Rozproszona tobą ciemność
Cisza taka której świat nie słyszał