
Trolejbusowy batyskaf
1997

śpiew, kompozycje, teksty, gitary
Marek Andrzejewski - autor, kompozytor, muzyk, wokalista z kręgu piosenki poetyckiej i ballady folkowej.
Laureat głównych nagród na Studenckim Festiwalu Piosenki w Krakowie, Ogólnopolskim Festiwalu Recitali w Siedlcach, Spotkaniach Zamkowych w Olsztynie i wielu innych. W latach 90. współpracował z folkowym zespołem Orkiestra św. Mikołaja i z Teatrem Gardzienice. Jako wokalista i kompozytor brał udział w przedstawieniu Album rodzinny Teatru Grupa Chwilowa. Publikował teksty w "Akcencie" i w piśmie "Piosenka". Utwór "Jak listy" z debiutanckiej płyty „Trolejbusowy batyskaf” funkcjonuje jako leitmotif "Krainy Łagodności" - nurtu piosenki literackiej i poetyckiej. Dotarł do szerokiego grona słuchaczy, zaś cały debiutancki album do dziś stanowi kanon polskiej piosenki autorskiej. Marek Andrzejewski pisze w "bardowski" sposób o sprawach społecznych i o zależnościach między przyrodą a cywilizacją. O prawdzie, miłości, trudnych wyborach, emocjach, o poszukiwaniu duchowości współczesnego, urzeczowionego człowieka. Jego piosenki są melodyjne, optymistyczne, ale jednak frapujące i zapadające w pamięć. Nie dają się łatwo zaszufladkować, można w nich znaleźć elementy jazzu, folku, bossa novy, rocka i ballady.
Artysta ma w swoim dorobku sześć płyt autorskich: „Trolejbusowy batyskaf” (1997), „Dziesięć pięter” (2003), „Elektryczny sweter” (2012), „Akustycznie” (2015), „Hasztagi” (2018), najnowsza „Wariactwo” (2021) oraz 14 płyt nagranych z Lubelską Federacją Bardów.
Prawdziwą wartość Andrzejewskiego oddają koncerty. Ma znakomity kontakt z publicznością, emanuje żywiołowością, pozytywną energią i poczuciem humoru.
Kup płyty / przejdź do sklepu Dalmafon
Dorobek indywidualny
Książka
Piosenki zapisane

O tekstach Marka Andrzejewskiego mogę powiedzieć to samo, co kiedyś o utworach jednego z francuskich bardów napisał Wojciech Młynarski: "Odnawiają one we mnie wiarę w możliwość piosenki jako gatunku”. Tym bardziej, że ewoluująca przez dziesięciolecia twórczość Marka jest chyba bliższa tradycji francuskiej (Brassens, Brel) niż rosyjskiej, mimo wyczuwalnego u niego ćwierć wieku temu osłuchania z najlepszymi lirykami Okudżawy. W pierwszych latach podziwialiśmy w piosenkach Marka przede wszystkim idealne zbalansowanie melancholii i humoru. Później jednak odsłoniła się także etyczna wyrazistość, a nawet drapieżność jego opinii o dominującym współcześnie modelu kultury i obyczajowości, streszczonej w sarkastycznej frazie: „Nie potrzeba wyobraźni, telewizor ci wyjaśni”.
W dorobku Marka Andrzejewskiego uderza zatem rozległa skala emocji związanych z różnorodnością problemów, przed którymi staje dzisiaj wrażliwy człowiek, niezwykła wszechstronność doświadczania świata w każdym jego aspekcie. Ta poezja jest głosem skierowanym przeciwko skostnieniu, zastygnięciu w istniejących schematach, w standardowych receptach na życie. „Rozpal się ogniu” – woła poeta. A my wierzymy w szczerość tego wezwania i gotowi jesteśmy go posłuchać. Autora boli społeczna atomizacja, bariery, które między sobą stawiamy, kokony, którymi szczelnie się otaczamy. Marek dostrzega zarówno tych, co są blisko – pasażerów trolejbusowego akwarium, jak i tych, którzy są daleko – wzgardzone, osamotnione anioły. Nie stroni też od spojrzenia w laptop-peryskop. Jeśli nie możesz złapać kontaktu z bliskimi, złap kontakt z kosmitami – sugeruje ironicznie.
Potrzebni są na świecie „wariaci” – odmieńcy, który nie poddają się powszechnie akceptowanym wzorcom. Lecz Andrzejewski ceni także stałość, kontynuację, wierność sobie. Wprawdzie los się „warkoczy”, ale dominujące motywy w drugiej części tej książki kojarzą się z ciągłością: droga, nić, nurt, linia brwi jak lina ratunkowa... To, co pozwala nam „wyjść z trwogi” i „brnąć dalej”, to miłość, nadzieja, lojalność, wzajemna bliskość i oparcie.